ostatnio byliśmy...

Noc Muzeów-Kostrzyn

Österreich - Das ende

Na Pragę

Operacja Kozica

Bój o Kołobrzeg

Arnswalde w ogniu

Cunzendorf unter dem Walde 1945

Lettland 1944

Kontratak Langhorsta

nasz udział w filmach:


Untitled Document

:: "Tygodnik Wrocławski"

6 czerwca 2006 roku, na pierwszej stronie "Tygodnika Wrocławskiego" pojawił się ciekawy artykuł autorstwa red. Bartłomieja Sarny pt. "(Wy)grywają wojny", traktujący o działalności Stowarzyszenia GRH Festung Breslau.

Treść artykułu:

Do tej pory zagrali w czterech produkcjach filmowych, stoczyli wiele bitew.

Są jedną z najbardziej profesjonalnych grup rekonstrukcji historycznej w całej Polsce.

Grupa Festung Breslau, bo o niej mowa, powstała na przełomie 2004 i 2005 roku we Wrocławiu. Jak podkreślają jej członkowie, powołano ją głównie z głębokiego zainteresowania historią II wojny światowej, a także fascynacją uzbrojeniem i umundurowaniem z tamtych czasów. Drugim, nie mniej ważnym, powodem był fakt, że Wrocław był areną jednej z większych bitew, czasem przyrównywaną do Stalingradu.

Dlaczego nie Amerykanie?

Początki rekonstrukcji historycznej sięgają kilkunastu lat wstecz. Jednak "ożywienie" oddziałów walczących podczas II wojny światowej w naszym kraju to novum.

- Jedna z pierwszych takich grup odtwarzała właśnie wojska niemieckie, jednak okazało się, że im chodziło o coś więcej, niż tylko rekonstrukcję - mówi Michał, członek GRH Festung Breslau. - Z nami jest inaczej. Jesteśmy po prostu aktorami, a poza tym miłośnikami historii i doskonale wiemy czym był nazizm.

Historia grupy zaczyna się w roku 2004. - Na fali fascynacji filmami takimi jak "Szeregowiec Ryan" chciałem odtwarzać Amerykanów, jednak z przyczyn ekonomicznych musiałem z tego zrezygnować. Pomysłu jednak nie zarzuciłem, a stało się tak, że przypadkiem trafiłem na kolekcjonera sprzętu poniemieckiego. I tak się zaczęło - podkreśla założyciel grupy.

Później były kontakty na forum, nawiązywanie przyjaźni. Tak właśnie powstała grupa Festung Breslau, która obecnie liczy ponad dwudziestu członków rekonstruujących oddziały niemieckie i radzieckie, walczące w czasie oblężenia Wrocławia.

Nie każdy może

Hobby członków z Festung Breslau nie jest tanie. Żeby móc przywdziać niemiecki lub radziecki mundur z epoki przy zachowaniu co ważniejszych detali, trzeba wydać sporo pieniędzy. Podstawowy sprzęt czerwonoarmisty kosztuje około 1300 zł, natomiast żołnierza niemieckiego około 5000 zł. Jednak to nie wszystko, żeby przenieść się w klimat II wojny światowej. Po rekonstrukcji bitwy dobrze zaciągnąć się jedną z najbardziej znanych marek papierosów tamtych czasów - Juno, w cenie bagatela 75 zł za pięć sztuk na jednej z aukcji internetowych. Takich dodatków jest mnóstwo, a to oryginalne opakowanie na prezerwatywy czy kalendarzyk. Dobre repliki broni potrafią kosztować kilka tysięcy złotych.

Nawet jeżeli uzbieramy wymagany sprzęt, to wcale nie jest łatwo dołączyć do grupy. - Ze względu na charakter grupy i to, że odtwarzamy niemieckie wojska, w tym Waffen-SS, każdy nowy członek musi przejść swoisty casting - opowiada Michał.

Do wcielania się w Wehrmacht czy Waffen-SS trzeba mieć ogromny dystans i być wolnym od wszelkich ideologii. Na każdego chętnego do wstąpienia do grupy czeka długa droga. Najpierw wstępne rozpoznanie, później pierwsze spotkanie. Trzymiesięczny staż (kandydat jeździ na imprezy z grupą, ale nie występuje z nią w inscenizacjach) i niejawne głosowanie. - Na początku eliminujemy ludzi, którzy na przykład przysyłają nam emaile z adresem kojarzącym się z nazizmem czy generalnie ludzi o takich poglądach. Liczy się także koleżeńskość i ogólne wrażenie - dodaje poważnie.

Z tego nie ma kasy

Większość czasu grupa Festung Breslau spędza na udziale w różnych imprezach organizowanych przez takich samych pasjonatów jak oni. Zwykle otwartych dla szerokiej publiczności. Ważne są również ćwiczenia i prelekcje, w ramach których we własnym gronie poszerzają wiedzę. - Chodzi nam o maksymalny realizm, gdy podczas inscenizowanej bitwy wydajemy rozkazy czy poruszamy się w polu zgodnie z prawidłami taktyki wojskowej. Dbamy również o detale. Mamy własnego fryzjera, który strzyże i stylizuje nam fryzury zgodnie z kanonami ówczesnej mody i regulaminami wojskowymi z tamtych lat.

Nie zawsze jednak grają Niemców czy Rosjan z II wojny światowej. W ramach obchodów 11 listopada organizowanych w Jelczu-Laskowicach, zdarzyło im się odtwarzać potyczkę wojsk pruskich z polskimi.

Czasem zdarza się również zagrać w filmie. Pierwszym tytułem była rosyjska produkcja "Diversant". - Czyli coś na kształt nowego Stirlitza - śmieje się Michał. - W tym przypadku to my wyszliśmy z inicjatywą i zaproponowaliśmy drugiej pani reżyser nasz udział. Później graliśmy jeszcze w "Ostatnim locie bestii", "Tajemnicy Twierdzy Szyfrów" i w najnowszym filmie Jana Jakuba Kolskiego "Afonia i Pszczoły". Bycie na planie filmowym to fajne doświadczenie - podkreślają zgodnie członkowie grupy.

Mimo tego, że swojemu hobby poświęcają dużą część wolnego czasu, to praktycznie nie mają z tego żadnych korzyści finansowych. - Zwykle dostajemy wyżywienie, zwrot kosztów za paliwo, czasem jakąś drobną gratyfikację pieniężną - zauważa Michał.

A co na to ludzie?

Widzowie, którzy oglądają grupę w akcji reagują bardzo różnie. - Wiemy, że musimy postępować ostrożnie, żeby nie zranić czyichś uczuć. Co więcej, mundury nosimy tylko w momencie występu - podkreśla Michał.

Mimo tego, zdarzają się różne, często dziwne, reakcje publiczności. - Podczas jednej z imprez w czasie marszu na pozycję dołączył do nas starszy człowiek śpiewając po niemiecku: "Heute wir haben Deutschland.". Inne starsze osoby, które zostały skrzywdzone przez nazistów, aprobują naszą działalność tłumacząc: "gdyby nie wy, to ludzie po naszej śmierci dawno by zapomnieli o II wojnie światowej i jej okropieństwach - kontynuuje założyciel grupy.

Czasem zdarzają się incydenty. Widzowie zapominają, że grupa rekonstrukcji historycznej Festung Breslau, to tylko aktorzy. - Heilowanie ignorujemy. Odmawiamy zdjęć, w których, dla przykładu, stojąc w mundurze Waffen-SS mamy potrzymać małe dziecko czy udawać, że strzelamy do jeńca. To jest niedopuszczalne. Tak jak propozycja, którą dostaliśmy kiedyś z kompleksu dolnośląskich sztolni. Proszę sobie wyobrazić, że na miejscu kaźni zaproponowano nam zagranie strażników pilnujących przymusowych robotników. Oczywiście się nie zgodziliśmy. Czasem ludzie chyba uważają nas za kogoś innego, niż w rzeczywistości jesteśmy - kończy rozmowę Michał.

Wrocławską grupę Festung Breslau w lipcu tego roku będzie można zobaczyć m. in. w czasie zlotu militarnego w Gostyniu w woj. wielkopolskim.

opracowanie: Bartłomiej Sarna

powrót

Celem niniejszej witryny internetowej jest tylko i wyłącznie prezentacja działalności Stowarzyszenia Grupa Rekonstrukcji Historycznej Festung Breslau. Witryna ta w żadnym wypadku nie ma na celu propagowania ideologii totalitarnych i w żaden sposób nie jest związana z przekonaniami członków ww. Stowarzyszenia. Przedmioty zawierające symbole ustrojów totalitarnych, prezentowane na niniejszej witrynie, mają jedynie wartość historyczną, dokumentacyjną i poznawczą.

artykuły:


Ucieczka ze stalinowskiego raju


Kobiety w RKKA


Oficerowie polityczni w Armii Czerwonej


Niespokojna emerytura


Sto Gram


Radar i sowieckie myśliwce nocne


Fotografia wojenna


Francuzi w WH i SS


Deutsche Feldpost


Jednostki turkiestańskie w WH i SS


Prasa w Breslau

życie grupy: