ostatnio byliśmy...

Noc Muzeów-Kostrzyn

Österreich - Das ende

Na Pragę

Operacja Kozica

Bój o Kołobrzeg

Arnswalde w ogniu

Cunzendorf unter dem Walde 1945

Lettland 1944

Kontratak Langhorsta

nasz udział w filmach:


Untitled Document

:: Kobiety w RKKA

Wszystkie główne państwa - uczestnicy II wojny światowej powoływały kobiety do służby wojskowej. Kobiety w tych armiach służyły w łączności, w obronie cywilnej i przeciwlotniczej oraz w wojskach medycznych. Co do zasady, służbę one odbywały na tyłach. ZSRR poszedł w tej kwestii dalej i używał kobiet w oddziałach liniowych na pierwszej linii frontu.

Do RKKA podczas wojny według danych Ministerstwa Obrony Rosji zostały powołane prawie 500 tys. kobiet. Inne źródła mówią nawet o 1 mln. Aby lepiej wyobrazić sobie rolę kobiet w RKKA warto zaznaczyć, że mężczyzn podczas całej wojny powołano 34 mln. Na koniec wojny radziecko-niemieckiej ilość Sił Zbrojnych ZSRR wynosiła około 11,5 mln osób.

 

Strona formalna i ilość

Pierwszym głównym aktem prawnym przed rozpoczęciem wojny radziecko-niemieckiej regulującym powołanie kobiet do wojska w ZSRR była ustawa z dn. 1 września 1939 r. "o obowiązku wojskowym". Artykuł 13 tej ustawy przewiadywał, że Komisarze Ludowi Obrony i Marynarki Wojennej mają prawo rejestrować i powoływać do służb pomocniczych i specjalnych kobiety mające medyczne, weterynaryjne i techniczne wykształcenie. Tak się właśnie stało w dzień najazdu Niemiec. Dziesiątki tysięcy kobiet mające wykształcenie przydatne na froncie zostały powołane do służby. Jeszcze kolejne dziesiątki tysięcy dołączyły do nich z woli własnej jako ochotniczki. Jednak główna chwila masowego poboru kobiet jeszcze nie nastąpiła.

Pierwszą klęskę w 1941 r., kiedy przez Sowietów wrogowi została oddana większa część europejskiego terenu olbrzymiego kraju, Armia Czerwona wytrzymała bez szerokiego udziału kobiet. Jednak podczas drugiej klęski w 1942 r., kiedy RKKA poniosła kolejną straszną porażkę na południowym odcinku frontu radziecko-niemieckiego, Armia Czerwona już nie dawała sobie rady bez dodatkowej pomocy. Brakowało ludzi.

Postanowieniem Państwowego Komitetu Obrony z dn. 25 marca 1942 r. "o mobilizacji kobiet-komsomołek do jednostek obrony przeciwlotniczej" nr GOKO-1488ss rozpoczęto duży pobór kobiet do RKKA. To było pierwsze postanowienie o masowym udziale kobiet w armii. Zgodnie z tym postanowieniem 100 tys. mężczyzn z jednostek obrony plot., znajdujących się głównie na tyłach, należało odesłać na front do uzupełnienia oddziałów liniowych, przede wszystkim piechoty. Ich miejsce miało zająć 100 tys. kobiet. Zajmowały one stanowiska nie tylko za telefonami, stacjami radiowymi, za biurkami, na składach, w administracji, na innych pomocniczych stanowiskach jako krawcowe, kierowcy, sanitariuszki, kucharki itp., ale również bezpośrednio obsługując karabiny maszynowe, działa, reflektory i skomplikowane maszyny obrony przeciwlotniczej.

Takich aktów normatywnych było dziesiątki. Oto są niektóre z nich:

 

<

Kobiety obsługujące maszynę w jednostkach Moskiewskiego Frontu Obrony Przeciwlotniczej, 1942 r. Bliżej frontu (a zagrożenie dla Moskwy w 1942 r. jeszcze istniało) kobiety-żołnierzy preferowały krótkie włosy.

Rozkaz Ludowego Komisarza Obrony z dn. 5 kwietnia 1942 r. nr 0065 "o odesłaniu z jednostek tyłowych i urzędów RKKA żołnierzy godnych do pełnienia służby". Rozkaz przywidywał odesłanie 80 tys. mężczyzn z tyłu na front z zastąpieniem ich kobietami i niezdolnymi do pełnienia służby czynnej mężczyznami. Najwięcej ludzi, zgodnie z postanowieniem, pobierano do jednostek transportowych (40 tys. osób) i medycznych (20 tys. osób).

Dalej od frontu można było sobie pozwolić długie włosy. Radiowcy sztabu 2. Frontu Ukraińskiego. Widać odznaki "wzorowy łącznikowiec". Węgry, 1945 r.

Kwiecień 1942 r. w ogóle był bogaty w akty prawne powołujące kobiety do wojska. 14 kwietnia 1942 r. wszedł w życie kolejny rozkaz NKO nr 0284 "o mobilizacji do wojsk łączności kobiet w celu zastąpienia nimi czerwonoarmistów". Zgodnie z tym aktem normatywnym bezpośrednio do armii dodatkowo powołało się 30 tys. kobiet. Miały one zastąpić mężczyzn na stanowiskach telefonistów, listonoszy, telegrafistów, szyfrantów, na pracach administracyjnych i stanowiskach technicznych. Podobną treść miał rozkaz NKO nr 276 "o zastępstwie szeregu stanowisk dla czerwonoarmistów w jednostkach łączności przez kobiety".

A za 4 dni, czyli dn. 18 kwietnia 1942 r. weszło w życie postanowienie GKO nr GOKO - 1618ss "o zastępstwie w tyłowych jednostkach lotnictwa mężczyzn kobietami". Postanowienie kierowało 40 tys. kobiet (specjalnie zaznaczono, że mają być w wieku od 19 do 25 lat) do jednostek lotniczych na stanowiska kucharzy, administratorów, kierowców, magazynierów, księgowych, traktorzystów, rusznikarzy, mechaników itp. W tym samym czasie 40 tys. mężczyzn z tyłów należało odesłać na front. Następnego dnia 19 kwietnia wszedł w życie rozkaz nr 0296 "o skróceniu kadry jednostek i urzędów tyłowych i o zastępstwie oddzielnych stanowisk w jednostkach wojskowych i urzędach RKKA mężczyzn przez kobiety". 25 kwietnia 1942 r. nabrał mocy rozkaz nr 0325, który nakazywał po raz kolejny skrócić ilość stanowisk na tyłach w głównych i centralnych zarządach Ludowego Komisariatu Obrony, zarządach okręgów wojskowych i zastąpić kadrę kierowniczą kobietami oraz mężczyznami starszych roczników. Podobną treść miały rozkazy nr 0447, 0597 i 0678. Ostatni z nich wszedł w życie we wrześniu.

Ładowniczy 6. pułku lotnictwa szturmowego K. Daniłowa ładuje 23mm pociski do IŁ-2

Na podstawie takich aktów normatywnych w latach 1942-1943 łącznie powołano do służby 430 tyś. kobiet, czyli zdecydowaną większość ogólnej ilości powołanych podczas wojny radziecko-niemieckiej przedstawicieli płci pięknej. W 1944 r. Armia Czerwona rozpoczęła wyzwolenie własnych terenów od Niemców, a razem z nimi również wyzwolenie własnej ludności. A to byli nowe miliony poborowych mężczyzn. RKKA po 1942 r. już nie ponosiła dużych porażek, potrafiła dawać sobie radę z Niemcami bez kobiet i od 1944 r. już ich prawie nie powoływała.

Ku końcu wojny najwięcej kobiet służyło w wojskach obrony plot. - 177 tys. osób (ponadto oprócz nich jeszcze 70 tys. służyły w jednostkach obrony plot. NKWD na tyłach). Następnymi według ilości kobiet były wojska łączności - 41 tys. (koło 1/5 od ogólnej ilości żołnierzy w tych wojskach), wojska medyczne - około 40 tys., lotnictwo - kolejne 40 tys. Dalej w armii około 20 tys. kobiet były kucharkami, 18 tys. obsługiwały i prowadziły samochody. Jeszcze kilkadziesiąt tysięcy były ochotniczkami na różnych stanowiskach w wojsku. 318 tys. osób z ogólnej ilości powołanych do wojska kobiet znajdowały się bezpośrednio na froncie lub obok niego. Kobiety w wieku od 19-30 lat najczęściej odsyłano na front, starsze - pozostawiano na tyłach.

Jak można zauważyć powołanie do jednostek kobiet odbywało się głównie na zasadzie zastępstwa mężczyzn kobietami, którzy mogli służyć w jednostkach liniowych. Zastępstwo to miało charakter chaotyczny, pobór zarządzany był "z góry" w ramach potrzeb frontu. Sam pobór odbywał się równolegle przez przymus przez Komsomoł i komisariaty wojenne i na zasadzie dobrowolnego zaciągnięcia się.

Oddzielnie trzeba zaznaczyć główne i najbardziej słynne jednostki składające się z kobiet:

- 1. Samodzielna Kobieca Ochotnicza Brygada Strzelecka. Powołana została "w związku z życzeniami kobiet bronić ojczyznę socjalistyczną z bronią w rękach" na podstawie postanowienie GKO nr GOKO-2470ss z dn. 3 listopada 1942 r. Najpierw była to jednostka RKKA, a po 20 listopada 1943 r. stała się jednostką Wojsk Wewnętrznych NKWD. Do brygady powołano prawie 7 tys. kobiet. Przywódca ZSRR, J. Stalin, który podpisał postanowienie, okazał szczególną troskę o skład tej brygady. Postanowienie o stworzeniu brygady między innym zawierało punkt o koniecznym szkoleniu żołnierzy-kobiet zanim trafią one do brygady, zaopatrzenie w mundury i sprzęt wyższej jakości, a obsługi rusznic ppac, dział i moździerzy powinny były zostać zwiększone prawie dwukrotnie, np. zgodnie z rozkazem obsługa 76 mm armaty przeciwpancernej powinna była składać się z 10 osób, w tym samym czasie w innych jednostkach rzadko kiedy ilość obsługi przewyższała 6 osób. Brygada jednak nie wałczyła na froncie, obsadzała ona tyły i zajmowała się ochroną oraz walką z bandytyzmem i dezerterami w okolicach Smoleńska i dalej na Białorusi. Została rozwiązana 31 lipca 1944 r.

- Centralna Kobieca Szkoła Snajperska. Szkoła ta została powołana w obwodzie Moskiewskim 20 marca 1942 r. jako szkoła dla instruktorów-snajperów przy Głównym Zarządzie Wsiewobucza (system obowiązkowego wojskowego szkolenia obywateli, Powszechne Szkolnictwo Wojenne, istniał pomiędzy 1918 i 1946 r.). 27 listopada 1942 r. nadano tej instytucji nazwę Centralna Szkoła Instruktorów Snajperstwa, przy tej szkole otworzono oddzielne 3-miesięczne kursy dla kobiet. 21 maja 1943 r. na rozkaz NKO ZSRR nr 0367 kursy dla kobiet przekształtowano w oddzielną Centralną Kobiecą Szkołę Snajperską. Za czasu istnienia szkoła przygotowała 1061 snajperów i 407 instruktorów. Dwie z absolwentek zostały Bohaterami Związku Radzieckiego. 10 maja 1945 r. szkoła została rozwiązana.

Absolwentki Centralnej Kobiecej Szkoły Snajperskiej z Orderami Sławy. Niemcy, maj 1945 r.

- 25. Gwardyjski Kobiecy Lotniczy Pułk Bombowców,

- 587. Lotniczy Pułk Bombowców Taktycznych,

- 46. Gwardyjski Kobiecy Lotniczy Pułk Lekkich Nocnych Bombowców. Początkowo 588. Lotniczy Pułk Nocnych Bombowców. Akurat kobiety z tego pułku nazywano "Nocnymi Wiedźmami". Istniał prawie przez cały okres wojny,

- 586. Lotniczy Pułk Myśliwców Plot. Powołany 8 października 1941 r. Wałczył pod Stalingradem, na Łuku Kurskim, na Węgrzech i w Austrii. Rozwiązany w listopadzie 1945. Ten pułk jednak nie był całkowicie kobiecym. Podczas istnienia pułk zestrzelił 38 samolotów przeciwnika. Akurat w nim wałczyła LidijaLitwiak, słynny radziecki as,

- 1077. Pułk Artylerii Przeciwlotniczej. Powołany na początku 1942 r. pod Stalingradem. ? składu pułku stanowiły kobiety w wieku 18 lat. 23 sierpnia 1942 r. pułk stoczył bój z niemieckimi czołgami 14. korpusu pancernego generała von Witersheima, zniszczył lub uszkodził 83 czołgi, czym wstrzymał niemiecki atak na Stalingrad prawie na tydzień, jednak sam poległ prawie w pełnym składzie.

Żołnierz-kucharz. 1943 r.

W dzisiejszych dniach jeśli wspomina się kobiety w RKKA to mówi się główne o kobietach pilotach, snajperach, sanitariuszkach-bohaterkach, czołgistkach. Istnieje także przekonanie, że w RKKA kobiety z karabinami w rękach wałczyły obok mężczyzn jako zwykli piechurzy. To jest błędnie. Takie kobiety - likwidujące wrogów bezpośrednio w walce jak piloci i snajperzy reprezentują znikomą cześć kobiet służących w RKKA. Większość, choć i była obok frontu, bezpośrednio w walkach udziału nie brała, a ich zawody nie były związane z prowadzeniem walki z przeciwnikiem. I już tym bardziej nie chodziły one do ataku na bagnety w tyralierach strzeleckich z karabinami w rękach jako zwykłe żołnierze. I to razem z mężczyznami. Nie ma ku temu potwierdzenia ani wśród dokumentów, które by powoływały kobiety do służby w oddziałach liniowych jako zwykłych strzelców, ani wśród wspomnień (nie liczymy jednostki ochrony tyłów i te przypadki kiedy kobiece oddziały rzucali na likwidację przebić wroga). Kobiety mogły iść najwyżej za atakującą piechotą jako sanitariuszki z zadaniem opatrywania i wynoszenia z pola walki rannych razem z ich bronią.

Najczęściej tak reprezentują się kobiety w RKKA: snajperki (na zdjęciu Ludmiła Pawliczenko "Pani Śmierć", podobnie na jej koncie ponad 330 żołnierzy i oficerów wroga, w tym 36 snajperów), pilotki tzw. "Nocny Wiedźmy" latające na wolnych, łatwopalnych, głośnych biplanach U-2 (Po-2) ("Latających maszynach do szycia" albo "Bibliotekach") i czołgistki (na zdjęciu MarijaOktjabrskaja, według historii po tym jak otrzymała wiadomość o śmierci męża na froncie sprzedała cały majątek, zgromadziła wszystkie oszczędności, napisała do Stalina z prośbą za te pieniędzy zbudować czołg i dać jej stanowisko kierowcy tego czołgu. Prośba została zatwierdzona. Marija prowadziła czołg T-34 do swojej śmierci w walce w 1944 r.). Jednak takie zawody wśród kobiety w RKKA były raczej wyjątkiem, niż regułą. Np. kobiet - kierowców czołgów podczas całej wojny było tylko 19 osób.

 

Zaopatrzenie

Nie od razu kobiety zaopatrzono w mundury przystosowane do damskiej sylwetki oraz przedmioty higieny kobiecej. Wydawano im na początku zwykłe żołnierskie mundury i racje. Nieraz na zdjęciach można zauważyć kobiety-żołnierzy w cywilnych butach. Brak rozmiaru żołnierskich butów mniejszych niż 41 był powszechny. Przy długim stacjonowaniu w jednym miejscu, kobiety starano się rozkwaterować oddzielnie od mężczyzn. Wśród żołnierzy-kobiet wojskowe sukienki i spódnice pojawiały się stopniowo. Jednak blisko frontu zgodnie z wspomnieniami kobiety preferowały zwykłe żołnierskie spodnie.

Im bliżej frontu to za bardziej stosowne były uważane spodnie żołnierskie. A jednak żołnierskie berety kobiece były lubiane. 1943 r.

Oddzielnie trzeba zaznaczyć, ze wojsko nie pomyślało o pewnej rzeczy - ta rzecz, która zdarza się co miesiąc u dorosłej, nie ciężarnej kobiety. Środków na to zjawisko natury w racjach dla żołnierzy-kobiet nie przewidziano. Według wspomnień, biedne kobiety radziły sobie jak mogły - niszczyły na podpaski swoje rzeczy z materiału, w tym mundury i wojskową bieliznę, kradły bieliznę od innych, w tym od mężczyzn, kiedy było możliwe korzystały z trawy i liści (w tamtych czasach podpaska reprezentowała sobą podobieństwo do majtek z pasem, były wielorazowego użytku). Szczególnie za szczęściarki uznawały siebie te, u których dowódcą lub magazynierem była osoba starsza. Tacy według wspomnień rozumieli sytuację i mogli jakoś przydzielić dodatkowy czas na odpoczynek albo zorganizować więcej kompletów bielizny. Również nie zmuszali oni żołnierzy-kobiet do pozbycia się własnej bielizny cywilnej. Jednak jeśli magazynier lub dowódca był młodszy to najczęściej surowo trzymał się regulaminów i wydawał środki czystości oraz zaopatrzenie mundurowe zgodnie z rozkazami, nie dozwalał korzystać z nie wojskowych rzeczy.

Szkolenie strzeleckie komsomołek powołanych do wojska. Zajęcia odbywają się z niemieckimi karabinami Mauser. Buty na żołnierzach są cywilne. 1942 r.

O czym dowództwo jednak pomyślało to dodatkowy przedział mydła. Zgodnie z rozkazem NKO nr 0164 z dn. 11.04.1943 r. dla kobiet - żołnierzy wydawano dodatkowe 100 gr mydła na miesiąc, co stanowiło o połowę więcej, niż dla żołnierzy płci męskiej. Również niepalącym kobietom zgodnie z rozkazem NKO nr 0244 z dn. 12.08.1942 r. należało wydawać 200 gr czekolady albo 300 gr cukierków zamiast tytoniu.

 

PPŻ

PPŻ lub WPŻ to w żołnierskim żargonie "żona pochodno-polowa" albo "żona wojenno-polowa", nazywano ich jeszcze "żonatrofiejna". Raczej nic dziwnego w tym, że oderwani od rodzin i codziennie narażający życie kobiety i mężczyźni na froncie oraz na tyłach wstępowali pomiędzy sobą w stosunki. Z różnych powodów: miłość, krótki romans, zwykłe pragnienie, pod przymusem, z jakimś celem. Miało to miejsce od samych szczytów władzy wojskowej do okopów na froncie. PPŻ mieli m.in. marszałek Związku Radzieckiego Koniew i (w tamtych czasach) generał armii Jeriomienko (należy zaznaczyć, że tych dwóch potem ze swoimi PPŻ jednak się pobrali), przyszły przywódca ZSRR generał-pułkownik Breżniew (on również chciał ze swoją się pobrać, jednak kiedy wrócił do domu pożegnać się z rodziną, zmienił zdanie. Według legendy otrzymał on telefon "z góry", który był spowodowany skargami żony, z treścią: "albo wracasz do rodziny, albo nie jesteś generałem!").

Słynnym stał się rozkaz dowódcy Frontu Leningradzkiego generała armii G. Żukowa Nr 0055 z dn. 22 września 1941 r.: "W sztabach i na punktach dowodzenia dywizji, pułków obecnie jest duża ilość kobiet niby obsługujących, oddelegowanych itp. Szereg dowódców, straciwszy twarz komunistów po prostu z nimi współżyją.Rozkazuję: na odpowiedzialność rad wojennych armii, dowódców i komisarzy poszczególnych jednostek 23.09.41 r. wydalić ze sztabów i punktów dowodzenia wszystkie kobiety. Ograniczoną ilość maszynistek pozostawić tylko po uzgodnieniu z Wydziałem Specjalnym. O wykonaniu zameldować dn. 24.09.41 r..". Pisząc ten rozkaz G.K. Żuków był hipokrytą - do tej chwili on sam miał PPŻ, pielęgniarkę Lidię WladimirownąZacharowną, której nadał stopień starszego lejtnanta, chociaż stopień oficerski pielęgniarce nie przysługiwał. W tym samym czasie w domu na niego czekała inna kobieta z którą żył, Aleksandra Dijewna i trzy córki. Tak samo był hipokrytą przypominając "o straciwszy twarzy komunistach". Te córki też były z dwóch różnych związków i zostały poczęte poza małżeństwem. Po wojnie Żuków kiedy wpadł w opały musiał się tłumaczyć z PPŻ między innym w ten sposób, że napisał w wyjaśnieniach, że "nie uprawiał seksu w gabinecie służbowym".

Należy również podkreślić, że dowództwo nie pomyślało również i o "ziemskiej" stronie ludzkich potrzeb w wojsku (w odróżnieniu od armii Niemiec lub Japonii, gdzie zostały organizowane etatowe burdele. Pedantyczni Niemcy nawet ustawili normy: 1 prostytutka na 100 żołnierzy lub 75 podoficerów lub 50 oficerów).

Sądząc po wspomnieniach zwykłe stosunki pomiędzy mężczyznami i kobietami na czas wojny uległy zmianie. W porównaniu z czasem pokoju wszystko zrobiło się prostsze. Na tyłach brakowało mężczyzn, a na froncie kobiet. Dla przykładu można zacytować szeregowego Wasilija Cymbała, który napisał w swoim dzienniku 18 maja 1945 r. kiedy jego przerzucali z jednej wojny - z Niemcami, na drugą - z Japonią: "Na całej trasie ja spotykam u wszystkich straszne pragnienie do stosunków. No, żołnierzy to jeszcze można zrozumieć, oni są jak psy. Można jeszcze zrozumieć dorosłe kobiety, faceci których są na wojnie. Ale tym pragnieniem najbardziej są opętane młode kobiety. Oddają się za sukienki i za rajstopy i za darmo. Oddają się na peronach, i na platformach, i na ziemi i po prostu pochylając się w jakimś koncie. Poznają się szybko, sprawy załatwiają też szybko". Pracownik polityczny Boris Tarakowski wspominał jak w jednej wsi jego kolega zapukał do drzwi domu z prośbą o wodę i został natychmiast wzięty przez jakąś młodą kobietę, która nie traciła czasu na rozmowy. Innego kolegę złapała "grupa młodych bab, które go otoczyły w celach, aby choćby "powąchać męskiego ducha"".

Wśród kobiet trafiających na front przez pobór, szczególnie ze wsi, zgodnie ze wspomnieniami, bardzo popularnym było zejście w ciążę, ponieważ gwarantowało to powrót do domu. W żołnierskim żargonie to się nazywało "odbyć rozkaz nr 009". Czasem po prostu "pozostanie przy dowódcy" było gwarancją cieplejszego miejsca, jak najdalej od frontu. Idealizm na froncie znikał szybko. Korzystano z męskiego ramienia również dla kariery i lepszego życia, żeby wybić się razem z tymi ludzi. W domu, w głodnym kołchozie tej perspektywy nie było. Nie wstydzono się na froncie nawet zwykłych romansów. Irina Dunajewskaja w swojej książce "Od Leningradu do Królewca" opowiada, że niektóre kobiety współzawodniczyły w tym, która z nich ma adoratora wyższego stopnia. Innymi słowy kobiety nie były tylko pasywnymi uczestniczkami historii miłosnych.

Mężczyźni też nie byli wzorem moralnej czystości. Zdarzały się przypadki korzystania ze swojej władzy i stosowanie gróźb w celach nakłaniania podwładnej kobiety do współżycia. Nie zwracające uwagi na takie zachowanie mogły pozostać bez nagród albo zostać odesłane na front. Weteran-artylerzysta Isaak Kobylański wspominał, że sanitariuszka z jego pułku nie bała się gróźb i nie poddała się propozycji adoratorów z gwiazdami na naramiennikach. Wkrótce została odesłana do batalionu strzeleckiego i za pół roku zginęła. On również opisywał zjawisko kształtowania się burdeli lub haremów przy sztabach.

Innymi słowy, mówiąc o zjawisku PPŻ raczej błędem byłoby nazywać wszystkich kobiet i mężczyzn w wojsku rozpustnikami, pijakami i karierowiczami, ale również daleko było do tego ideologicznego obrazu szanującego siebie nawzajem kobiety i mężczyzny, których nieraz można zobaczyć w książkach lub filmach o wojnie wyprodukowanych w ZSRR.

Po wojnie, według wspomnień, kobiety-weteranki nie były szczególnie lubiane. Nie raz idąc po ulicy kobieta-weteranka mogła usłyszeć okrzyk podobnej treści: "Wiemy czym wy tam się zajmowałyście! Dziwki wojenne!". Popularny był stereotyp, że kobiety w wojsku nie zajmowały się niczym innym tylko "kręciły młodymi ogonami", podrywały cudzych mężów, oddawały się za "cieplejsze miejsce". Często we wspomnieniach wymienia się mężczyzn-weteranów o podobnym zdaniu, nie uważających kobiety-weteranek za równych sobie. Medal "za zasługi bojowe" na kobiecej piersi nazywano "za zasługi płciowe". W wojsku żartowano, że kobiety kierują się do armii właśnie w celach usatysfakcjonowania żołnierzy. Niektóre kobiety same wstydziły się swoich nagród, przeszłości, munduru, dokumentów nie tylko ze względu na ten stereotyp, ale również pod pretekstem, że tracą one w tym swoją kobiecość i podczas pokoju takiej "twardzielce" będzie trudniej się odnaleźć w życiu powojennym, wyjść za mąż, założyć rodzinę.

Opracował: Talgat Jaissanbayev

...z podziękowaniami dla Joanny Grześkowiak

Na podstawie materiałów z: https://mil-history.livejournal.com/1611201.html ; http://diletant.media/articles/33015435/?sphrase_id=5186944 ; http://fit4brain.com/8501; https://www.historyanswers.co.uk/history-of-war/remembering-the-tank-veterans-of-world-war-2-in-360-panoramic-video/; Aleksiejewicz S.A., U Wojny nie żenskoje lico, Mastacjakjalitaratura, 1985.; Bludnicki O., Mużciny i żenściny w Krasnoj Armii (1941-1945)., 2011.

Celem niniejszej witryny internetowej jest tylko i wyłącznie prezentacja działalności Stowarzyszenia Grupa Rekonstrukcji Historycznej Festung Breslau. Witryna ta w żadnym wypadku nie ma na celu propagowania ideologii totalitarnych i w żaden sposób nie jest związana z przekonaniami członków ww. Stowarzyszenia. Przedmioty zawierające symbole ustrojów totalitarnych, prezentowane na niniejszej witrynie, mają jedynie wartość historyczną, dokumentacyjną i poznawczą.

artykuły:


Ucieczka ze stalinowskiego raju


Kobiety w RKKA


Oficerowie polityczni w Armii Czerwonej


Niespokojna emerytura


Sto Gram


Radar i sowieckie myśliwce nocne


Fotografia wojenna


Francuzi w WH i SS


Deutsche Feldpost


Jednostki turkiestańskie w WH i SS


Prasa w Breslau

życie grupy: