ostatnio byliśmy...

Kontratak Langhorsta

Powstanie Warszawskie

Powrót do Arnhem

Szkolenie spadochronowe

Łabiszyn

Arado

Festung Glogau

Sesja WH i FJ

nasz udział w filmach:


Untitled Document

:: Sto Gram

O FRONTOWYCH "STU GRAMACH"

Jak powszechnie wiadomo, żołnierzom Armii Czerwonej oficjalnie należało się 100 gramów wódki na dobę. W tym artykule spróbujemy dowiedzieć się, jak do tego doszło, kto wydał taki rozkaz, komu i ile się należało. Prześledzimy również aktualizacje tego zarządzenia podczas całej wojny niemiecko-sowieckiej.

POCZĄTKI

Większość przywódców Związku Sowieckiego była osobami zaprawionymi tak w boju, jak i w piciu. Dobrze znali się na wpływie alkoholu na człowieka w warunkach wojennych. Wystarczy wspomnieć o imprezach na daczach Stalina, o których wciąż krążą legendy (np granie na głowie Chruszczowa łyżkami).
Pierwsze oficjalne codzienne zaopatrzenie żołnierzy Armii Czerwonej w alkohol zorganizowano podczas wojny z Finlandią w styczniu 1940 r. W tym miesiącu ludowy komisarz obrony K. J. Woroszyłow zwrócił się do Stalina z prośbą o wydanie żołnierzom i dowódcom po 100 gramów wódki i 50 gramów słoniny dziennie, uzasadniając to niskimi temperaturami na froncie (czasami temperatura obniżała się do - 20 stopni). W początkach wojny z Finlandią Armia Czerwona okazała się zupełnie nieprzygotowana, błędy trzeba było naprawić podczas dalszych walk. Prośba Woroszyłowa prawie natychmiast została zatwierdzona, rozporządzenie wydane, dodatkowo ustanowiono, że czołgiści będą otrzymywali 200 gramów wódki, a piloci 100 gramów koniaku. Akurat w tamtym czasie w żołnierskim żargonie pojawiły się takie zwroty jak: "Woroszyłowska racja" i " Racja ludowego komisarza". Znamienne jest, że rozkaz ten wszedł w życie po roku i jednym miesiącu od rozkazu Woroszyłowa numer 0219 "O walce z pijactwem w RKKA", chociaż w rozkazie tym mówiono nie o piciu, a o regularnym "zalewaniu się w trupa" i awanturowaniu się przez oficerów.
Według blogera Genadija Afanasiewa pierwsze sygnały o potrzebie regularnego wydawania wódki żołnierzom wyszły od lekarzy wojskowych, którzy na Froncie Fińskim bez przerwy mieli do czynienia z chorobami i odmrożeniami wśród źle zaopatrzonych żołnierzy sowieckich. G. Afanasiew w swoim artykule "Sto narkomowskich gramm" pisze, że sowieccy lekarze wojskowi wspominali: "Przyniosą takiego do szpitala polowego, a on ani słowa nie może powiedzieć, wtedy wlewaliśmy w niego rozcieńczony spirytus - żołnierz ożywał". W artykule został także opisany sposób dostawy wódki dla żołnierzy w 100 gramowych buteleczkach nazywanych przez żołnierzy "paskudami" (ros. ?????????).

WOJNA NIEMIECKO-SOWIECKA

Wódka żołnierzom Armii Czerwonej zaczęła być wydawana prawie od razu po najeździe Niemiec na ZSRR, chociaż podczas chaosu w pierwszych tygodniach wojny zaopatrzenie to było nieregularne. "Pijcie, żeby wrogowi się nie dostało" mówiono, a szkoda było pozbyć się spirytusu. Pijano również ze zwykłej desperacji związanej z poważnymi porażkami pierwszego okresu wojny.
Odpowiednie oficjalne rozporządzenie o numerze GKO-562s "O wprowadzeniu wódki do zaopatrzenia wojsk czynnych Armii Czerwonej" zostało wydane przez Państwowy Komitet Obrony z podpisem Stalina dopiero 22 sierpnia 1941 r. Głosiło ono, że każdemu czerwonoarmiście, komisarzowi i dowódcy w oddziałach liniowych należy wydzielać 100 gramów 40-procentowej wódki dziennie zaczynając od 1 września 1941 r. Rozporządzenie otrzymało stopień "tajne". Prawie od razu, bo już 25 sierpnia 1941 r., został wydany rozkaz korygujący zastępcy ludowego komisarza obrony generała-lejtnanta służby kwatermistrzowskiej Andreja W. Chruliowa o numerze 0320 "O wydawaniu wojskom liniowym wódki po 100 gramów dziennie". Uwzględniono w nim, że oprócz żołnierzy walczących na froncie prawo do wódki mieli również wykonujący loty bojowe piloci oraz skład naziemny frontowych lotnisk. Żołnierze wspominają, że czasami ktoś pił przed wylotem, ktoś po. Niektórzy dowódcy kategorycznie zabraniali pić przed walką.

Wódkę na front transportowano pociągami w zbiornikach. Na stacjach rozlewano ją do beczek, kanistrów, puszek i wysyłano do jednostek.
Wiosną 1942 r. podczas kolejnej druzgocącej klęski Armii Czerwonej, kiedy wojska niemieckie i ich sojusznicy rozpoczęły natarcie na Stalingrad i Kaukaz, regulacje dotyczące dostawy wódki uległy zmianie. Pierwszy projekt Państwowego Komitetu Obrony na temat wydawania alkoholu głosił, że normę wódki należy zwiększyć do 200 gramów dziennie, jednak zaopatrywać należy tylko te jednostki, które odnoszą sukcesy w walkach z wrogiem (rozporządzenie PKO z 11 maja 1942 r. o numerze GKO 1227s i rozkaz ludowego komisarza obrony numer 0373 z 12 maja 1942r.). Stalin wniósł do projektu osobistą poprawkę zaznaczając, że nie tylko jednostki odnoszące sukcesy w walce z wrogiem powinny być uwzględnione w przydziale wódki, ale też ci, którzy prowadzą natarcie, natomiast reszcie żołnierzy należy wydawać wódkę wyłącznie w sowieckie święta. Rozkaz wyznaczył 7 świąt wszechzwiązkowych ( rocznica Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej - 7 i 8 listopada, Dzień Stalinowskiej Konstytucji - 5 grudnia, Nowy Rok - 1 stycznia, Dzień Armii Czerwonej - 23 lutego, Międzynarodowe Święto Ludu Pracującego - 1 i 2 maja, Wszechzwiązkowy Dzień Wychowawcy Fizycznego - 19 lipca, Wszechzwiązkowy Dzień Lotnictwa - 16 sierpnia) oraz dodatkowo jeszcze jeden dzień - dzień formowania pułku, razem 8 dni. Należy zauważyć, że chociaż świąt w pułku zgodnie z rozkazem Stalina było osiem, to dni, w których wydawano wódkę zrobiło się w sumie 10, ponieważ w ZSRR na takie święta jak rocznica Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej i Międzynarodowe Święto Ludu Pracującego przewidywany był tzw. "dzień na kaca". Powyższe rozporządzenie "O regułach wydawania wódki wojskom liniowym" otrzymało numer GKO 1889s, a wydane zostało 6 czerwca 1942 r.


Rozporządzenie PKO o numerze 1227s z korektami Stalina


Ciekawy przypadek stanowi rozkaz z 12 czerwca 1942 r. o numerze 0470, podpisany przez wymienionego wyżej zastępcę ludowego komisarza obrony generała-lejtnanta służby kwatermistrzowskiej A.W.Chruliowa. Zawiera on, jak się można było spodziewać, krytykę pod adresem dowódców, kwatermistrzów itp. Rozkaz piętnował fakt, że wódka była regularnie kradziona, wydawana komu i kiedy nie należy, że remanenty i magazynowanie alkoholu były źle zorganizowane. Rozkaz ostrzegał ,że za niepoprawne wydawanie wódki i jej magazynowanie ponoszą konsekwencje rady wojenne frontów i armii, dowódcy i komisarze. Nakazano również wprowadzić specjalne stanowisko magazyniera odpowiedzialnego za wódkę, a miejsca, w których był trzymany alkohol miały być zaplombowane i pilnowane przez uzbrojoną straż.

Jednakże wkrótce, 12 listopada 1942 r., reguły znów uległy zmianie na skutek rozporządzenia numer 0883. Żołnierze ponownie zaczęli otrzymywać 2 razy mniej wódki, po 100 gramów na osobę. Wódkę mieli dostawać tylko ludzie znajdujący się właśnie na froncie. Reszcie, na bliższych tyłach, np wojskom w rezerwie, na odpoczynku, znajdujących się na budowach, a także osobom w szpitalach za pozwoleniem lekarza, przydzielono 50 gramów dziennie. Należy dodać, że na Froncie Zakaukaskim, na którym było wielu poborowych - przedstawicieli narodów Kaukazu ze starą tradycją winopicia (np Gruzini, Ormianie), zezwolono zamienić 100 gramów wódki na 200 gramów porto lub 300 gramów wytrawnego wina. Interesujący był paragraf przestrzegający, że jeśli front nie zamelduje o ilości wypitego alkoholu Głównemu Zarządowi Zaopatrzenia Żywnościowego Armii Czerwonej do 10. dnia każdego miesiąca, to wódki nie dostaną. W tym rozporządzeniu także rozkazano, aby fronty: Doński, Południowo-Zachodni i Stalingradzki otrzymywały swój przydział wódki obowiązkowo do 16 listopada. Powodem, jak wiemy, było rozpoczęcie się 19 listopada operacji otoczenia wojsk niemieckich i ich sojuszników pod Stalingradem.

Kolejna zmiana została wprowadzona już 30 kwietnia 1943 r. Nowe rozporządzenie PKO numer 3272 "O regułach wydawania wódki armii czynnej" głosiło, że wódkę o ilości 100 gramów będą otrzymywać tylko jednostki w natarciu i to pod warunkiem, że prowadzą działania z sukcesem, reszta dostanie alkohol tylko na święta. Decyzję o tym, która jednostka ma być w natarciu oraz ocenę jej skuteczności według powyższego rozkazu powinny podejmować rady wojenne frontów i armii. Po zakończeniu bitwy na Łuku Kurskim wódkę zaczęły dostawać wojska NKWD i wojska kolejowe. To rozporządzenie było obowiązkowe aż do zwycięstwa Związku Sowieckiego w 1945 r, kiedy w końcu odwołano rozkaz codziennego wydawania wódki żołnierzom.

WSPOMNIENIA ŻOŁNIERZY

Generalnie wspomnienia weteranów o wódce na froncie są negatywne, a to ze względu na wzrastającą agresję i niesubordynację podwładnych, głupotę przełożonych, opóźnienie reakcji żołnierzy i ich gorszą koordynację, szczególnie tych młodych poborowych, którzy często po wypiciu tracili jasność sytuacji, wskakiwali pod kulę, ginąc za nic. Słynny pisarz Nikołaj Nikulin w swojej książce "Sołdat" wspomina pijanych oficerów i generałów, posyłających swoich żołnierzy na pewną śmierć, prosto na CKM-y Niemców, w dodatku kradnący żywność z żołnierskich racji. Reżyser Piotr Todorowski opowiada: "Starszyna chodził po okopie z kubkiem i wiadrem i ci, którzy chcieli, nalewali sobie. Starsi, bardziej doświadczeni, odmawiali picia. Młodzi i nowi pili. I ginęli jako pierwsi. "Starsi" wiedzieli, że od wódki nie można niczego dobrego oczekiwać". Tego samego zdania jest generał armii Liaszczenko: "Poeci nazwali te zdradzieckie sto gramów "bojowymi". Większą szkodę ciężko wymyślić. Przecież wódka obniżała zdolność do walki Armii Czerwonej."
Z drugiej strony, kiedy w grę wchodziły mrozy, zima i konieczność przebywania bez przerwy na wietrze, wódkę wspominają dobrze, jako pomocną w odstresowaniu się po krwawych atakach i ostrzałach lub w sytuacjach, kiedy trzeba było zrobić operację w szpitalu bez środków przeciwbólowych. Lejtnant F. Ilczenko, który aresztował marszałka polowego F. Paulusa po bitwie o Stalingrad mówi: " Frontowe sto gramów było dla nas droższe niż naboje i pociski, ratowało żołnierzy od odmrożeń, podczas gdy całe noce spędzali na dworzu, leżąc na gołej ziemi...".
Frontowa rzeczywistość dotycząca wydawania i konsumowania alkoholu, jak to często bywa, na froncie była inna niż przewidziano w rozkazach. Żołnierze nie marnowali alkoholu zdobytego od przeciwnika lub cywilów, niepijący mogli oddać swoją rację pijącym tak po prostu w zamian za coś. Jeśli w czasie dnia została zawieziona wódka do plutonu dla 50 osób, a już podczas poranka zginęło 10 żołnierzy, to następowała "nadkonsumpcja" przez pozostałych. Chciwi magazynierzy nalewali przełożonym, konsumowali na miejscu, wydawali więcej "po znajomości", zapisując to, na przykład, tak: "wczoraj w wyniku trafienia pocisku została zniszczona 100-litrowa beczka z wódką".

Z frontowych ciekawostek dotyczących picia warto wymienić, jak pito taki alkohol. Jeśli nie było pod ręką kieliszka lub kubka, to żołnierze rzeźbili je sobie z jabłek lub cebuli. Mieściło się w nich 30 - 40 gramów. Potem takie kieliszki szły "na zagrychę". Interesujący sposób przygotowywania okopowego bimbru opisuje w swoim dzienniku żołnierz W. Czurkin z Frontu Leningradzkiego: " U nas, u wszystkich były maski przeciwgazowe, i w każdej torbie dla maski w małej kieszeni była malutka buteleczka z brudnym spirytusem, który przeznaczony był do zmywania z ciała kropli gazu trującego. Pewnego dnia nasz felczer mówiąc, że zabiera te buteleczki w celu kontroli, za pomocą maski przeciwgazowej zrobił sobie z tego spirytusu bimber i z przyjemnością go wypił." Ten sam sposób robienia alkoholu w swojej książce "W ognie wostocznego fronta" wymienia holenderski ochotnik Waffen SS Hendryk Ferten, tylko że w jego opowieści żołnierze sowieccy dodawali jeszcze syropu do spirytusu i robili sobie likier.

Podejście do picia i wydawania wódki wśród żołnierzy na froncie było różne. Niektórzy dowódcy i żołnierze nie pili przed atakiem i zabraniali to robić swoim podwładnym. Inni nie pili w ogóle. Byli tacy, którzy zbierali wódkę do manierki "na potem" lub trzymali ją jako "walutę". Byli też tacy, którzy wręcz przeciwnie, konsumowali i swoje, i cudze racje, pozwalając to robić innym. Różnie postępowali też magazynierzy - jedni z serca wydawali więcej niż się należy, inni twardo trzymali się regulaminu. Czołgista-weteran Dmitrij Wonliarski wspomina: " Wszystko było: walki, zranienia, nagrody... U nas w batalionie z tym było surowo... Myślano, że coś takiego, jak napicie się dla odwagi przed walką jest absurdalne, ponieważ skoro jesteś tchórzem, to bez względu czy pijany czy trzeźwy, nadal nim pozostaniesz". W każdej jednostce lub nawet w plutonie można było ustalać własne zasady dotyczące alkoholu. W dziennikach Konstantina Simonowa czytamy, że w 38. armii istniała reguła, aby piechocie wódkę wydawać rano, artylerzystom nie wolno było pić do nocy, a oficerom przed walką zostało zakazane w ogóle picie. W wywiadzie z dziennikarzem "Bratiszki" (gazeta weteranów wojsk desantu powietrznego), dyrektor Narodowego Muzeum Wódki Rosyjskiej, historyk i pisarz A. W. Nikiszyn opowiada o jednym z eksponatów - harmonijce żołnierza Aleksandra Borisowa. 9 maja koledzy podarowali mu harmonijkę, jako że żołnierz ten lubił grać na różnych instrumentach muzycznych. W tym samym czasie ktoś znalazł beczkę ze spirytusem. Wszyscy zaczęli pić, tylko on jeden odmawiał, tłumacząc, że jest bardzo podekscytowany nowym instrumentem i chcę się nauczyć na nim grać. Wypije dopiero wtedy, jak się nauczy . Skończyło się na tym, że wszyscy, którzy pili, umarli, ponieważ spirytus okazał się zatruty przez Niemców. Przeżył tylko Borisow, można rzec, że ocaliła go pasja do muzyki. Również A. W. Nikiszyn twierdzi, że według niemieckich wspomnień Niemcy czuli, że Rosjanie nie zawsze walczą na trzeźwo. Nawet na niektórych niemieckich mapach określone fragmenty frontu zaznaczali jako "Wodka-gau". W tym wywiadzie również wskazuje się różnicę w mentalności i kulturze picia żołnierzy niemieckich, którym wydawano schnaps, rum, koniak, wino i zdobyty francuski szampan od żołnierzy sowieckich, który pili "wszystko, co się pali". Oczywiście jakość zaopatrzenia była proporcjonalna do sukcesów na froncie.
Ciężko podchodzić do zjawiska wydawania żołnierzom alkoholu wyłącznie z jednej perspektywy. Jak często bywa, prawda leży gdzieś po środku. Z jednej strony alkohol ułatwiał przetrwać ciężkie życie okopowe pod niekończącym się ostrzałem, znoszenie horroru wojny i spędzanie nocy na dworze przy temperaturze minus 40 stopni. Z drugiej strony ogłupiał i przyczyniał się do wielu okrucieństw, które robi się na wojnie w pijackim odurzeniu.

Opracował: Talgat Jaissanbayev

 

Źródła:
http://www.kp.ru/daily/25932/2880769/
http://genadiafanassjev.blogspot.com/2011/11/blog-post_18.html
http://www.bratishka.ru/archiv/2010/1/2010_1_12.php
Prikaz narodnogo komissara oborony #0219 "O borjbie s pijanstwom w Krasnoj Armii" ot 28 dekabrya 1938 goda
Postanowlenie Gosudarstvennogo Komiteta Oborony GKO # 562s ot 22 avgusta 1941 goda "O wwedenii wodki na snabżenii w dejstwujuszczej Krasnoj Armii"
Prikaz NKO SSSR #0320 ot 25 avgusta 1941 goda "O wydacze wojennoslużaszczim peredowoj linii dejstwujuszczej armii wodki po 100 grammow w denj"
Postanowlenie Gosudarstvennogo Komietetu Oborony # GKO 1227s ot 11 maja 1942 goda "O porjadkie wydaczi wodki wojskam dejstwujuszczej armii"
Prikaz NKO SSSR #0373 ot 12 maja 1942 goda "O porjadkie wydaczi wodki wojskam dejstwujuszczej armii"
Prikaz NKO SSSR #0470 ot 12 ijunia 1942 goda "O porjadkie hranienia i wydaczi wodki wojskam dejstwujuszczej armii"
Postanowlenie Gosudarstvennogo Komietetu Oborony # GKO 1889s ot 6 ijunia 1942 goda "O porjadkie wydaczi wodki wojskam dejstwujuszczej armii"
Postanowlenie Gosudarstvennogo Komietetu Oborony # GKO 0883s ot 12 nojabrja 1942 goda
Postanowlenie Gosudarstvennogo Komietetu Oborony # GKO 3272s ot 30 aprielja 1943 goda
Gazeta "Itogi", 19.06.2001
P. Berdnikow., "Wypjem za Rodinu". "Trezwostj i kultura" #8, 1989, s 33

Źródła zdjęć:
http://www.liveinternet.ru/
http://genadiafanassjev.blogspot.com/2011/11/blog-post_18.html
http://www.rg.ru/2011/09/01/vodka.html
http://maxpark.com/community/129/content/1465623
http://www.bratishka.ru/archiv/2010/1/2010_1_12.php

powrót

Celem niniejszej witryny internetowej jest tylko i wyłącznie prezentacja działalności Stowarzyszenia Grupa Rekonstrukcji Historycznej Festung Breslau. Witryna ta w żadnym wypadku nie ma na celu propagowania ideologii totalitarnych i w żaden sposób nie jest związana z przekonaniami członków ww. Stowarzyszenia. Przedmioty zawierające symbole ustrojów totalitarnych, prezentowane na niniejszej witrynie, mają jedynie wartość historyczną, dokumentacyjną i poznawczą.

artykuły:


Oficerowie polityczni w Armii Czerwonej


Niespokojna emerytura


Sto Gram


Radar i sowieckie myśliwce nocne


Fotografia wojenna


Francuzi w WH i SS


Deutsche Feldpost


Jednostki turkiestańskie w WH i SS


Prasa w Breslau

życie grupy: